30 minut TVN-u 24

Analiza trzydziestu minut ramówki stacji telewizyjnej byłaby chyba bardziej spójna, gdyby ją zacząć o pełnej godzinie albo przynajmniej wraz z rozpoczęciem konkretnego programu, jednak okazało się, że wybierając za początek pracy godzinę całkowicie losową łatwiej jest skupić się na samej istocie sekwencji przekazywanych informacji i formie ich przedstawiania. Przy okazji przy takim podejściu rzuca się w oczy być może jedna z najważniejszych funkcji stacji informacyjnych: powiadamianie o ważnych (lub nie) wydarzeniach w taki sposób, by umożliwić widzowi zrozumienie esencji materiału niezależnie od tego, czy oglądał on go od samego początku, czy też włączył telewizor już pod koniec transmisji.

Włączając TVN24 o godzinie 15:44 trafiłem akurat na transmitowaną na żywo, o czym informował mały znaczek w rogu ekranu, przemowę Donalda Tuska wygłaszaną z okazji otwarcia Narodowego Centrum Nauki w Krakowie. Ze względu na analityczne podejście do oglądanego materiału, zamiast słuchać słów uwagę skupiłem na zajmujący ćwierć ekranu blok graficzny, który, tak na marginesie, zawsze mnie rozprasza oferując ciągły strumień zalążków informacji walczący z kimkolwiek akuratnie się wypowiadającym. Tuż powyżej paska umieszczono zaproszenie na stronę tvn24.pl, gdzie, jak mniemam, owe zalążki znajdują swoje rozwinięcie; obok znajduje się adres mailowy zachęcający do kontaktu.

Jednak najważniejszym elementem biało-niebieskiej ramki jest pełniący rolę swoistego nagłówka element znajdujący się powyżej wymienionych wcześniej składników. Oprócz pełnienia funkcji napisu informującego o oglądanym programie/transmisji co jakiś czas zmienia się on na chwilę w graficzny pojemnik na różne soundbite’y, zakładając oczywiście, że padnie wypowiedź warta użycia jako skrót czyjejś opinii lub komentarza. Oczywiście, zgodnie z tym, co udowadniał Raymond Williams, ekran nie jest pozbawiony elementów walczących o przykucie uwagi widza na dłużej – na lewo od części bloku poświęconej informacjom „zewnętrznym” (znaczy: niedotyczącym bezpośrednio samego medium) umiejscowiono małą ramkę informującą o innych oferowanych w najbliższej przyszłości programach, zachęcając do zostania przed telewizorem jeśli nie dla samego programu, to chociaż dla zaproszonych gości.

Po zakończeniu przemówienia zamkniętego iście filmowym odjazdem kamery nadszedł czas na blok reklamowy poprzedzony zapowiedzią popołudniowego programu informacyjnego. Blok reklamowy został w ciekawy sposób podzielony tak, żeby jak najefektywniej wykorzystać narzucane przez KRRiT ograniczenia na reklamy: najpierw puszczono trzyminutowy zlepek sześciu reklam, potem otwartą i zamkniętą informacjami o sponsorach prognozę pogody (trwającą krócej, niż podziękowania dla sponsorów), po czym nastąpił kolejny trzyminutowiec celujący albo w każdą osobę, która potencjalnie siedzi w tym czasie przed telewizorem, albo w mało znaną mi niszę cierpiących na ból stawów karmiących matek-kinomanek prowadzących biznes w przerwach między troszczeniem się o swój samochód, wycieczkach do supermarketów o różnych profilach i piorących ubrania tak, żeby wyeliminować możliwie jak największą liczbę bakterii (gdzie ideałem zdaje się być 99,9% skuteczności). Nawiasem mówiąc, ciekawa była reklama funduszu inwestycyjnego, którego powszechnie znana i rozpoznawana maskotka z wyraźnym oburzeniem odnosi się do wymaganych zapewne przez UOKiK informacji o niestabilności rynku.

Popołudniowy serwis informacyjny zaczął się tak, jak przewidział Williams: na wstępie przedstawiono zajawki czterech wiadomości, w wyborze których kierowano się zapewne przede wszystkim atrakcyjnością tematu, nie wagą – w końcu na ważne doniesienia poświęca się raczej wydania wieczorne. Pierwszy zapowiedziany materiał dotyczył decyzji Adama Małysza o zakończeniu kariery, drugi – słabego szkolenia pilotów wojskowych, trzeci – 17-letniego pirata drogowego, czwarty – wycofywaniu przez Mazdę samochodów z powodu zagnieżdżania się w nich pająków.

Odejście Pierwszego Polskiego Skoczka okazało się być wiadomością na tyle poważną, że poświęcono mu aż 9 minut programu, co trochę mnie zasmuciło z racji tego, że zamknięcie analizy dokładnie po 30 minutach w zabawny sposób odrywa całe medium od kontekstu przekazywanych informacji, ale z drugiej strony póki co nie dowiedziałem się niczego ciekawego. Drugi i trzeci materiał, opatrzony, tak jak pierwszy, krótkim materiałem wideo i dźwięcznym podpisem („Orzeł ląduje”/”Nowe odbicie”/”Symulacja szkoleń”/”Dowody zbrodni”) unoszącym się nad prawym barkiem samotnej prowadzącej przedstawiającej wstęp do informacji, nie był dość wartościowy, by poświęcić mu więcej czasu, niż poświęcono go snuciu domysłów na temat przyszłej kariery Małysza.

Kiedy zadzwonił budzik wzywający do przekucia obserwacji w notkę na Telewyzory, sam siebie pozostawiłem z niedosytem informacji. Z dwóch powodów: po pierwsze, interesowało mnie, czy w materiale o piracie drogowym zwrócona będzie uwaga na fakt, że siedemnastolatka bez prawa jazdy zaczął gonić nieoznakowany samochód (widzowi prezentuje się informację, że jest to samochód policyjny), co z punktu widzenia łamiącego prawo mogło zapowiadać niebezpieczeństwo zupełnie niezwiązane z wymiarem sprawiedliwości. Po drugie, z jakiegoś powodu platforma cyfrowa Cyfra+ kataloguje prawie że wszystkie programy nadawane przez stację TVN24 jako „DLA PRZEDSZKOLAKÓW”, co dość fajnie komponowałoby się z zapowiedzianym we wstępniaku materiałem.

Przedszkolaki ucieszą się na wieść o pająkach wijących gniazda w samochodach